Informacje w podsumowaniu zamówienia

Złożenie zamówienia oznacza zawarcie umowy sprzedaży. Sprzedawca będzie informował na wskazany adres e-mail o postępach w jego realizacji.

Marokańskie tęsknoty... 0
Marokańskie tęsknoty...

Nigdy nie byłem w Maroku, ale bardzo chciałbym się tam wybrać - oczywiście na herbatę. Zdziwieni? No to posłuchajcie fragmentu Marokańskich godzin: "Herbata została podana z drugiej strony fontanny. Na stole zastawionym srebrem znajdowały się setki cudownych maghrebskich wypieków: rogi gazeli, ciasteczka smażone w miodzie, turbany kadiego, mleczka migdałowe, napoje pomarańczowe, cytrynowe, poziomkowe i szampan, który religia toleruje jako niewinny napój gazowany. Przy ogromnych moskiewskich samowarach, które przypominały śnieg i zimę w tym pełnym światła kraju, służący przygotowywali herbatę dla dygnitarzy". Można się rozmarzyć, prawda? A może macie ochotę na więcej marokańskich klimatów? Służę. Tym razem Cudowne pudełko Achmeda Sefrioui: "Lalla Aïcha ulotniła się na chwilę, by pójść do kuchni po miedziany imbryk i naczynie z rozżarzonymi węglami. Przygotowana taca królowała już pośrodku pokoju. Nakryta była przezroczystym, haftowanym złotem woalem. Pod nim dostrzegłem cynowy czajniczek i szklanki. Podniosła się w pośpiechu i poszła po cukier i miętę."

 

 

Dla Marokańczyków herbata to symbol gościnności – kiedy tylko goście  przekroczą próg domu, od razu zasiadają na długim dywanie z frędzlami. Zaraz też "mistrz ceremonii" - głowa rodziny, często najstarsza kobieta - przynosi srebrną, ozdobną tacę z małymi, pomalowanymi w barwne wzory szklaneczkami. Przy specjalnych okazjach na stole może pojawić się również  samowar w rosyjskim stylu - ale na co dzień parzy się tu herbatę w czajnikach i czajniczkach rozmaitych rozmiarów i kształtów. Zasada "do wyboru, do koloru" dotyczy także kubeczków, filiżanek, szklanek i szklaneczek.

 

Mówi się, że nie ma dwóch takich samych marokańskich serwisów herbacianych...

 

 

Pierwszą szklankę herbaty pije się bez mięty, ale już do drugiego czajniczka wkłada się garść jej aromatycznych liści, wsypuje łyżeczkę herbaty i dodaje cukier. Całość zalewa się wrzątkiem i zaparza, a tuż przed podaniem miesza. Marokańczycy lubią urozmaicać napar dodatkami – nie tylko miętą, ale też np. łyżeczką wody o zapachu róży lub kwiatów pomarańczy. Wrzucają do niej  a to gałązkę bazylii, a to majeranek lub werbenę, a nawet kilka kulek szarej bądź czarnej ambry. Bezpośrednio do szklanki trafiają czasem lekko uprażone nasiona sosnowej szyszki albo prażone (ale na szczęście niesolone:) orzeszki arachidowe. Słowem: herbaciana zgaduj-zgadula.

 

Mówi się, że w Maroku nigdy dwa razy nie wypijesz takiej samej herbaty...

 

 

Marokańska herbata miętowa podawana jest cały dzień – często ze słodyczami, których Marokańczycy są namiętnymi podjadaczami:) Popija się nią również tutejsze ciężkie i pikantne obiady, bo przecież nic lepiej nie  wspomaga trawienia niż zielona herbata z liśćmi mięty! 

 

Mówi się tu, że herbata powinna być gorzka jak śmierć, słodka jak życie i delikatna jak miłość…

 

 

Tak - muszę koniecznie wybrać się do Maroka. Na szczęście nawet podróżując (póki co!) palcem po mapie, popijam sobie z przyjaciółmi marokańską herbatę Dilmah Moroccan Mint Green Tea. I w ten sposób powoli się do tej wyprawy przygotowuję ;) Do czego i Was gorąco namawiam! 

 

Paweł Dudziak

 

[product id="1232"] 

[product id="1237"]

[product id="1292"]

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium